Forum Ubezpieczenia Imprezy Pogoda

Czwartek, 29 czerwca 2017. Imieniny Pawła, Piotra, Salomei

Pluszne Wielkie - jezioro pełne tajemnic - „Junkers z Plusznego”cz.2

2014-07-21 11:24:58 (ost. akt: 2017-02-26 20:17:13)

Większość płetwonurków wie, że każde jezioro ma swoją, tajemniczą historię. Samoloty, czołgi, a nawet miniaturowe łodzie podwodne oraz całe masy wojsk i sprzętu, które przeprawiając się zimą utonęły pod lodem - to standard opowieści okolicznych mieszkańców. O legendarnej Bursztynowej Komnacie, 100 metrowej głębi, „podwójnym dnie” nie będę wspominać. Jezioro Pluszne to wyjątek spośród typowych, polskich „trójkątów bermudzkich”. Wynika to z burzliwej historii okolic tego jeziora.

Cechą charakterystyczną Ju 87 były "złamane" skrzydła i syreny akustyczne (tzw. "trąby jerychońskie"), uruchamiane podczas wprowadzania samolotu w lot nurkowy. Ich dźwięk wywoływał panikę na ziemi, działając destrukcyjnie na morale żołnierzy, którzy uciek

Cechą charakterystyczną Ju 87 były "złamane" skrzydła i syreny akustyczne (tzw. "trąby jerychońskie"), uruchamiane podczas wprowadzania samolotu w lot nurkowy. Ich dźwięk wywoływał panikę na ziemi, działając destrukcyjnie na morale żołnierzy, którzy uciek

Autor: internet

Większość płetwonurków wie, że każde jezioro ma swoją, tajemniczą historię. Samoloty, czołgi, a nawet miniaturowe łodzie podwodne oraz całe masy wojsk i sprzętu, które przeprawiając się zimą utonęły pod lodem - to standard opowieści okolicznych mieszkańców.
O legendarnej Bursztynowej Komnacie, 100 metrowej głębi, „podwójnym dnie” nie będę wspominać. Jezioro Pluszne to wyjątek spośród typowych, polskich „trójkątów bermudzkich”. Wynika to z burzliwej historii okolic tego jeziora.

Aeronautyczne tropy są ściśle powiązane z usytuowanym w odległości niespełna 2 km od brzegu jeziora, dawnego lotniska w miejscowości Gryźliny. Na dnie Jeziora Plusznego i pobliskiego Jeziora Łańskiego, płetwonurkowie znaleźli w sumie wraki czterech samolotów!
Jak na polskie warunki, jest to wprost niebywałe zagęszczenie. Eksploracja i wydobycie tych wraków to lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Przez wielu płetwonurków i odkrywców moje informacje będą traktowane jako historia, czasy minione, nic nadzwyczajnego. Jednakże dla wielu naszych kolegów jako sensacja i niewiarygodne „zjawisko”.
Wszystko wskazuje, że nie jest to koniec samolotowych odkryć, a tonie okolicznych jezior kryją jeszcze kilka tajemnic i niespodzianek.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/cbfb2-64.jpg

Od sierpnia do końca września 1939 bazowały w Gryźlinach także dwa dywizjony 'sztukasów' Ju-87B, które 'zasłużyły się' bombardowaniem Westerplatte. Był to I/StG1 [Sturzkampfgeschwader = pułk bombowców nurkujących], którym wówczas dowodził mjr Werner Rentsch oraz IV/LG1 [Lehrgeschwader = pułk wzorcowy], którym dowodził wówczas kpt. Peter Kögl.

Lotnisko Gryźliny czyli Fligerhorst Grieslienen (Lotnicze Gniazdo Gryźliny)
Na przełomie 1937 i 1938 roku w Gryźlinach rozpoczęto budowę lotniska Luftwaffe. Powstał pas startowy o długości 800 metrów i szerokości 60 metrów. W Zielonowie wybudowano cztery baraki i kasyno oficerskie, a sanatorium w pobliskiej Ameryce zaadaptowano na potrzeby lotników. W czasie wojny była tu szkoła lotnicza pilotów bombowców. W latach powojennych lotnisko było użytkowane przez lokalny aeroklub. Po powstaniu “Łaskiego Imperium” lotnisko zamknięto, jednakże sporadycznie lądowały tam samoloty.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/cbfb2-63.jpg

Bombowiec nurkujący Junkers Sturzkampfflugzeuge "Stuka" był jednym z głównych bohaterów niemieckiego "Blitzkriegu" lat 1939-1941. Ściśle współdziałając z wojskami pancernymi, eskadry "Stukasów" skutecznie niszczyły zaplecze atakowanego wroga wprowadzając tam, samym swoim pojawieniem się, nieopisany chaos.

Lotnisko w Gryźlinach rozpoczęło działalność wojenną 1 września 1939 roku. Z tego miejsca startowały bombowce nurkujące Ju- 87 i myśliwce Me 110 lecące nad Westerplatte, Hel i Warszawę. Po zakończeniu Kampanii Wrześniowej, rozpoczęto intensywne szkolenia dla potrzeb rozrastającej się Luftwaffe. Młodzi piloci sztukasów ćwiczyli nad Plusznem naloty, zrzucając cementowe bomby. Jezioro stało się lotniczym poligonem. Jedna z wysp została zamieniona w bombową tarczę. Podwodne pozostałości po tych nalotach zostały szczegółowo opisane w I części „Pluszne Wielkie - jezioro pełne tajemnic!!!”
Na brzegu jeziora, po stronie miejscowości Pluski, istniała bombowa tarcza lądowa. Zimą, 1940 roku na lodzie pokrytym śniegiem, "rysowano" autentyczne plany kwartałów miasta Londyn, na których ćwiczono bombardowanie celów specjalnych. Na lotnisku w Gryźlinach stacjonowała od października 1941 do czerwca 1942 Blindflugschule 3, czyli szkoła pilotażu na "przyrządy pokładowe" przy braku widoczności.
Zbliżający się do terenów Prus Wschodnich w 1944 roku front spowodował powrót jednostek bojowych. W okresie 21 – 25 czerwca 1944 roku bazowała na lotnisku III Grupa 3 Dywizjonu Bombowego Blitzgeschwader pod dowództwem Hauptmanna Martina Vettera wyposażona w samoloty bombowe typu: Ju 88A i He 111H.
To właśnie ten dywizjon w 1944 roku miał dokonać ataku na dalekie zaplecze Rosjan. Planowano uszkodzić turbiny i zapory na wielkich rzekach syberyjskich. Od sierpnia do grudnia 1944 stacjonowały tu dwie eskadry bombowe z 6 Nachtschlachtgruppe.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/986db-51.jpg

Cechą charakterystyczną Ju 87 były "złamane" skrzydła i syreny akustyczne (tzw. "trąby jerychońskie"), uruchamiane podczas wprowadzania samolotu w lot nurkowy. Ich dźwięk wywoływał panikę na ziemi, działając destrukcyjnie na morale żołnierzy, którzy uciekali słysząc nadlatujące Stukasy. Do bomb podczepianych do samolotu, montowano kartonowe rurki, które wywoływały narastający w trakcie spadania świst

Zapewne obecność niemieckiego lotniska i bombowców często sprowadzały na niebo pobliskich jezior radzieckie samoloty. Walki powietrzne kończyły się zestrzeleniami po obu stronach i upadkami maszyn do jezior. Drogi powrotne samolotów niemieckich, które ucierpiały podczas walk w lotach bojowych (nierzadko uszkodzone i z ranną załogą) wiodły również nad licznymi warmińskimi jeziorami. Zdarzało się, że wspomniane samoloty były zmuszone wodować w okolicznych jeziorach.

Inspiracja do napisania mojego artykułu była min. katastrofa samolotu szkoleniowego bombowca nurkującego Junkers Ju 87 H. Do wypadku doszło w latach 1942-43. Niestety, nie byłem w stanie ustalić dokładnej daty zdarzenia, pomimo wielu mieszkających w okolicy świadków.
Prawdopodobnie, przyczyną upadku bombowca nurkującego Ju 87 H Stuka do Plusznego, była awaria techniczna samolotu. Pilotujący go starszy sierżant najpierw wystrzelił czerwoną rakietę, a następnie runął do wody w południowo-wschodniej części Jeziora.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/986db-61.jpg

Fotografia z opisem akcji nad jeziorem Pluszne zamieszczona w „Panoramie Północy” w listopadzie 1958 roku.

Wydobycie wraku bombowca nurkującego Ju 87 Stuka

Po blisko 15 latach, w lipcu 1958 roku na miejsce katastrofy przybyli płetwonurkowie z Warszawskiego Klubu Płetwonurków, czyli legendarnego WKP-u w składzie: Jerzy Lebecki „Sławek”, Mieczysław Kwapisiewicz i Andrzej Zinserling (autor wspomnień wykorzystywanych w trakcie powstawania mojego artykułu)
Płetwonurkowie z WKP-u zachęceni „cyną” kolegów z Olsztyna: Mariusza Janowicza i Leszka Jaworskiego (obaj pracownicy Wyższej Szkoły Rolniczej w Olsztynie), zorganizowali wyprawę na Jezioro Pluszne z zamiarem wydobycia zatopionego „Sztukasa”.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/986db-62.jpg

Fotografia z opisem akcji nad jeziorem Pluszne zamieszczona w „Panoramie Północy” w listopadzie 1958 roku.

Głębokość na jakiej spoczywał wrak samolotu wynosiła ok. 10 metrów. Samolot najprawdopodobniej uderzył w wodę z wielkim impetem, o czym świadczył wygląd konstrukcji samolotu, która uległa rozpadowi na wiele elementów. Sam kadłub był oddzielony od skrzydeł. Na skutek upadku złożył się w harmonijkę.
Było to już pod termoklin, ale na tyle płytko, że płetwonurkowie używali aparatów tlenowych o obiegu zamkniętym. Lokalizacji wraku dokonano poprzez trałowanie dna. Andrzej Zinserling opisywał poszukiwania:
...Autochtoni wskazali przybliżone miejsce i po kilku zanurzeniach udało się nam (tzn. Jerzy Lebecki „Sławek”, Mieczysław Kwapisiewicz i ja) znaleźć i oznaczyć rozczłonkowany wrak samolotu. Metoda poszukiwań była prosta. Między dwiema łodziami przeciągnięta była stalowa lina, którą wlokło się po dnie.

http://m.nurkowa.wm.pl/2017/01/orig/ak-sztukas-01-1450.jpg

Jezioro Pluszne lato 1958. Wielkim problemem w tamtych czasach był sprzęt nurkowy. Na pierwszym planie bryluje Mieczysław Kwapisiewicz w prototypie pierwszego polskiego suchego skafandra "Foka" z Legionowa. Fot. Muzeum Nurkowania w Warszawie.


Rozsunięte, lekko rozchylone łodzie powoli przesuwając się do przodu przeczesywały dno aż do momentu, gdy zanurzona lina, tworząca literę „U” zaczepiła o coś na dnie. Wtedy łodzie zbliżały się do siebie i po lekkim wybraniu lin można było uzyskać kierunek wprost na podwodną przeszkodę. Wystarczało zejść wzdłuż złączonych lin by zbadać znalezisko - rzeczywiście Ju 87 „Stukas”...
W celu wydobycia wraku samolotu zbudowano katamaran na bazie dużych niewodowych łodzi rybackich. W pracach przy obsłudze ręcznych wyciągarek uczestniczyli młodzi mieszkańcy wioski Pluski.
Uczestnikiem opisywanej akcji był Pan Rudolf Biernatzki - wtedy nastoletni mieszkaniec wsi Pluski. Wspominał on dużą kolejkę chętnych do pomocy, czekających rano na plaży. W trakcie jednych z nurkowań, osobiście spotkałem na plaży w Pluskach Pana Rudolfa Biernatzkiego, który z wieloma szczegółami opowiadał mi o wydarzeniu sprzed lat.

Jako pierwsze wyciągnięte były skrzydła, które posiadały dobrze zachowane oryginalne malowanie. Niestety, pod wpływem powietrza farba szybko schodziła całymi płatami. Najtrudniejszą akcją było wydobycie silnika i niemal nie zakończyło się zalaniem katamaranu.
Samą akcję tak opisuje we wspomnieniach Andrzej Zinserling :

...Po wyjściu rozrzuconej dookoła drobnicy, pozostał wbity w muł silnik „Stukas’a” z resztką kadłuba, całość o ciężarze ponad 700-800 kG. Zabiegi Mietka u „tutejszych”, pamiętających czasy świetności szkoły Luftwaffe w Gryźlinach, po drugiej stronie jeziora, pozwoliły sklecić z 2. rybackich łodzi wspaniały katamaran, na którym mocna drewniana kratownica służyła do podczepienia według tutejszej terminologii, „flaschenzug’a”(wciągnik łańcuchowy. Ze względu na mały skok wciągnika, silnik należało podciągać skokami, podpłynąć do brzegu, opuścić silnik na płytsze dno, skrócić łańcuch i ponownie unieść silnik, aż pod dno katamaranu i tak kilka razy na coraz to płytsze dno. W czasie wyciągania silnika z resztką kadłuba, który po uderzeniu w wodą złożył się w harmonijkę, „komplet” rozlazł się rozginając zbiorniki, z których wyciekł olej silnikowy i paliwo. Jako lżejsze wypływały do góry, z tym że olej w postaci centymetrowych, czarnych kuleczek, był wyraźnie widoczny w i na wodzie. Natomiast benzyna rozlała się na powierzchni w plamy mieniące się wszystkimi kolorami tęczy.
Dla zabawy, jak zawsze ryzykancki Mariusz rzucił za burtę zapałkę, która spowodowała gwałtowny, choć krótki pożar wokół katamaranu. Istny salut oddany ofiarom katastrofy!...

http://m.nurkowa.wm.pl/2017/01/orig/ak-sztukas-03-1452.jpg

Jezioro Pluszne lato 1958. Przy wydobywaniu wraku samolotu uczestniczyli płetwonurkowie z Warszawy i Olsztyna, rybacy z Plusk oraz zabierana codziennie miejscowa ludność. Dostanie się do ekipy było ogromnym wyróżnieniem. Fot. Muzeum Nurkowania w Warszawie.

… Rozciągnięcie kadłuba pozwoliło bowiem wydobyć szczątki 2. lotników - dolną część ciała pilota w niebieskich bokserkach oraz fragment kręgosłupa, miednicę i uda tylnego strzelca. Oba ciała przekazaliśmy „tutejszym”, a resztę „Stukas’a”, wiszącego pod „katamaranem”, rybacy przeciągnęli pod wskazany, wystający nad wodą konar, na którym wysoko zawisł wciągnik. Znaną metodą, skokami, złom wyciągnięto i opuszczono na przyczepę, dostarczono traktorem do spółdzielni rybackiej w Stawigudzie...

http://m.nurkowa.wm.pl/2017/01/orig/ak-sztukas-02-1451.jpg

Jezioro Pluszne lato 1958. Andrzej Zinserlinger z bosakiem w ręku przy wydobytym silniku w okolicy wsi Pluski. Fot. Muzeum Nurkowania w Warszawie.

Panu Rudolfowi Biernatzkiemu mocno utkwiło w pamięci wspomnienie odnalezienia szczątków załogi bombowca wewnątrz wraku. Znaleziono także dobrze zachowany spadochron jednego z lotników. O jego dobrym stanie świadczy fakt, że dwaj silni rybacy nie byli w stanie rozedrzeć jego czaszy.
Większe fragmenty wydobytego w 1958 roku wraku samolotu trafiły na skup złomu. To, co nie przydało się miejscowej ludności, zostało przetopione w hucie na przysłowiowe "łyżeczki do herbaty". Po przeprowadzonej w 1958 roku akcji wydobycia silnika i dużych części aluminiowej konstrukcji Ju 87 z Jeziora Plusznego zostały tylko wspomnienia, kilka zdjęć i artykuł w „Panoramie Północy”.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/986db-57.jpg

Miejsce tragedii, która rozegrała się latem 1942 lub 1943 roku. Drugi szkolny samolot rozbił się na wysokim brzegu jeziora w okolicy wsi Zielonowo.

Historia dotycząca pionierskich czasów w polskim nurkowaniu jest dla większości sporą sensacją, a przecież takich akcji ówcześni nurkowie przeprowadzali sporo. Sam WKP ma ich kilka na swoim koncie.

We „wrakach” pracowali też inni, tj. Gdański Klub Płetwonurków “Rekin”. Historia “ich” Junkersa - Ju 188, wydobytego w 1961 roku z Mamr, jest bardzo znana.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/986db-56.jpg

Jesienią 1961r. ekipa płetwonurków "Rekina" odnalazła na dnie jeziora Mamry na głębokości 12 metrów cały dwusilnikowy samolot wywiadowczy dalekiego zasięgu Junkers "JU-188 D-2". Sześciu płetwonurków w ciągu 9-ciu dni wydobyło na brzeg koło Węgorzewa kompletny samolot o wadze 16 ton. W kadłubie znajdowały się dwie duże kamery fotograficzne oraz najnowsza niemiecka elektronika wraz z radarem.

Czytany przez Was artykuł o wydobyciu Ju 87 powstał dzięki koledze Andrzejowi Zinserlingowi, uczestnikowi wyprawy WKP-u w 1958 roku , autorowi m.in. barwnych wspomnień z okazji 50-lecia WKP i wydrukowanych artykułów w czasopiśmie „Podwodny Świat”. Nieopisany wkład wniosła również koleżanka Karina Kowalska - Kustosz Muzeum Nurkowania w Warszawie.
Karina udostępniła mi fragmenty pamiętnika i wyszperała skany negatywów historycznej wyprawy WKP-u (Serdeczne dzięki !). Nawiasem mówiąc, Muzeum Nurkowania przechowuje jeszcze niejedną tajemnicę.
Karina przyczyniła się do nawiązania przeze mnie kontaktu mailowego z kolegą Andrzejem. Dopiero w styczniu 2012 roku, będąc na 50 Jubileuszowym Zlocie Instruktorów.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/986db-55.jpg

Andrzej Zinserling, instruktor CMAS***, Zasłużony Działacz Turystyki o nr Książki Nurka (PTTK) 0001, wieloletni przewodniczący KDP PTTK a przede wszystkim płetwonurek uczestnik wielu pionierskich akcji. Wraz z autorem artykułu dyskutują na temat „Junkers z Plusznego”.

Płetwonurkowania KDP PTTK na Kalatówkach miałem przyjemność osobiście poznać nestora polskiego nurkowania - Andrzeja Zinserlinga. Kolega Andrzej mimo podeszłego wieku okazał się dziarskim panem, jeszcze bardziej ożywił się, gdy zagadnąłem go o sprawę sztukasa z Plusznego. Dzięki tej rozmowie ustaliłem wiele dodatkowych szczegółów dotyczących akcji poszukiwawczej w 1958 roku. Plan z pozycją miejsca upadku samolotu. Miejsce zalegania pozostałych szczątków Ju 87 (niewydobytych w 1958r.) jest rozwleczone na dużej powierzchni dna. Analiza ówczesnego sprzętu i metod nurkowania (aparaty o obiegu zamkniętym zasilane czystym tlenem) oraz uwzględnienie faktu nurkowania w tzw. „stroju Adama” potwierdziły moje przypuszczenia o głębokości na której spoczywają pozostawione elementy bombowca.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/986db-53.jpg

W rekonesansie wzięło udział 12 uczestników, kolegów płetwonurków z Olsztyna. Na kolejny wyjazd liczba chętnych jest zdecydowanie większa. Zainteresowanych tego typu nurkowaniami proszę o kontakt mailowy.

Po latach przypomniałem sobie także zdarzenie z odnalezionym w 1990 roku fragmentem płatowca samolotu w szuwarach Jeziora Plusznego. Na początku lat 2000, wraz kolegami z Olsztyna odkryliśmy i wyciągnęliśmy z pobliskiego Jeziora Łańskiego fragmenty radzieckiego Ił-2.
Powolutku w 2012 roku powstał projekt odnalezienia miejsca upadku Junkersa i wydobyciu pozostałości bombowca w celu przekazania „ Muzeum II Wojny Światowej”. Wraz z grupą przyjaciół płetwonurków podjęliśmy już pierwsze kroki w poszukiwaniu miejsca katastrofy.
Uzbrojeni w wiedzę pochodzącą z opowieści uczestników wydobycia, mapę upadku sporządzoną przez Kolegę Andrzeja oraz dokładny plan batymetryczny Jeziora mamy już za sobą pierwszy zwiad nurkowy. T o co pisałem o stanie Jeziora potwierdziło się w całej rozciągłości, woda na powierzchni miała ponad trzy metry przezroczystości, a pod termokliną szybko się poprawiła (co najmniej dwu – trzykrotnie).

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/986db-54.jpg

Walające się na dnie metalowe pozostałości po betonowych bombach mocno rozpraszały niektórych uczestników zwiadu.

Od początku wiele emocji i zamieszania wywoływały wśród nowicjuszy podwodnych poszukiwań historycznych metalowe pozostałości po statecznikach bomb betonowych. Poskręcane, perforowane, stalowe blachy wielokrotnie powodowały wzrost tętna i poziomu adrenaliny we krwi. Pod wodą nie dało się wytłumaczyć, że pozostałości junkersa to wysokiej jakości aluminium lotnicze nie ulęgając korozji mimo 70 lat, które upłynęło od katastrofy. Pierwsze nurkowanie dało nam wiedzę na temat podwodnego krajobrazu dna jeziora oraz pozwoliło na zweryfikowanie metod poszukiwania i dopracowaniu logistyki przyszłych, nurkowych ekspedycji.

http://m.nurkowa.pl/2014/07/orig/b023f-50.jpg

Bez łodzi można zapomnieć o udanej wyprawie poszukiwawczej. Jezioro Pluszne nie tylko z nazwy jest wielkie.

Lada dzień wracamy na dno Jeziora Plusznego w celu dokończenia „dzieła”, które rozpoczęli w latach pięćdziesiątych nasi starsi koledzy.
O finale poszukiwań i innych „skarbach Plusznego” będę pisał w kolejnych artykułach. Mam nadzieję, że czytelnicy portalu "Nurkowa Polska" podzielą się z nami swoimi sekretami i wspomnieniami z nurkowań w toni Jeziora Plusznego.

W trzeciej części artykułu: „Pluszne Wielkie – jezioro pełne tajemnic” zamieszczę relację z poszukiwań i odnalezienia “Mostu Kopernika”. Z czasów II Wojny Światowej cofniemy się głęboko w historię - w koniec średniowiecza, a zakończymy na I Wojnie Światowej.

Tekst: Paweł Laskowski
Zdjęć: Piotr Kozdryk, Paweł Laskowski, Archiwum Muzeum Nurkowania, Wikipedia, Kronika NKBP.

Artykuły z cyklu "Pluszne Wielkie - jezioro pełne tajemnic" na portalu Nurkowa Polska:

Pluszne Wielkie - jezioro pełne tajemnic - „Betonowe Bomby" cz.1

Pluszne Wielkie - jezioro pełne tajemnic - „Junkers z Plusznego”cz.2

Pluszne Wielkie - jezioro pełne tajemnic - „Most Kopernika" cz.3

Pluszne Wielkie - jezioro pełne tajemnic - „Tannenberg 1914” cz.4

Pluszne Wielkie - jezioro pełne tajemnic - „Zatopione sanie” cz.5


Pluszne Wielkie - jezioro pełne tajemnic – suplement cz.6

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 13 lut 2016 17:24

    Brak ocen 0 0

    - Dragon: Błedny link podałem https://www.youtube.com/watch?v=CChNv3ar rcE

    Odpowiedz

  2. 13 lut 2016 17:19

    Brak ocen 0 0

    - Dragon: Relację z wydobycia kolejnego Junkersa znalazłem na YT dla ciekawych https://www.youtube.com/watch?v=vnuZpyNv dN0

    Odpowiedz