Forum Ubezpieczenia Imprezy Pogoda

Piątek, 28 kwietnia 2017. Imieniny Bogny, Walerii, Witalisa

Jezioro Staw - niezapomniane i urokliwe

2016-02-06 18:52:33 (ost. akt: 2016-03-30 11:51:05)

Jezioro Staw Płociczno to jedna z wielu perełek Suwalszczyzny. Tekst i zdjęcia powstały dzięki kolegom Kubie Cieślakowi i Błażejowi Kabzińskiemu związanych z centrum nurkowym GoDiving z Warszawy. Artykuł inauguruje cykl pokazujący, że podwodna, zielona Polska jest niezwykle atrakcyjna.

Jezioro Staw - niezapomniane i urokliwe
Jest takie jezioro na polskiej mapie nurkowej, o którym ktoś kiedyś wspominał na forach nurkowych, ktoś inny chwalił się, że w nim nurkował, ale tak naprawdę, to niewiele osób wie, gdzie ono jest, jak wygląda i dlaczego warto w nim zanurkować. Dwieście siedemdziesiąt pięć kilometrów od Warszawy, tuż obok Suwałk i jeziora Wigry, przytulone do miejscowości Gawrych - Ruda, schowane w malowniczej niecce, otoczone lasami świerkowymi leży małe, płytkie jezioro Staw. Znawcy tematu będą przekonani, że według wszelkich praw natury, wizura jest tam bardzo kiepska, co najwyżej przeciętna, a tym samym jezioro nie będzie obiektem zainteresowania poważnych nurków. Nic bardziej mylnego. Dzięki licznym, naturalnym źródłom, w jeziorze następuje szybka wymiana całej wody, co zapewnia dobre warunki pod wodą. Moje wrażenia z pierwszego nurkowania w jeziorze Staw (sierpień), tuż po deszczu, pozostaną niezapomniane, bo przejrzystość wody była zdumiewająca.

http://m.nurkowa.wm.pl/2016/02/orig/dsc-0133-1117.jpg

Widok z plaży przy ośrodku “Nad Wigrami”. Jezioro Staw jest długie na 1,37 km i szeroki na 0,25 km. Głębokość maksymalna to 14,2 metra. W południowej części znajduje się odpływ do południowo-zachodniej zatoki jeziora Wigry (Zatoka Ukiel), przez ośrodek hodowlany PZW Suwałki. fot. Kuba Cieślak

O istnieniu jeziora dowiedziałem się lata temu. Czytałem opis autorstwa mojego nurkowego mentora, Rudiego Stankiewicza i oglądnąłem filmy spod wody, które pokazały osobliwości jeziora Staw - krystalicznie czystą wodę, przepiękne łąki podwodne oraz liczne kolonie gąbki słodkowodnej. Minęło sporo czasu zanim tam trafiłem, bo jak większość nurków, jadąc w suwalskie, zawsze na celowniku miałem Hańczę. Któregoś razu postanowiłem wreszcie zrobić mały rekonesans. Wracałem oczarowany tym, co zobaczyłem pod wodą. Już wtedy zacząłem układać plan zorganizowania wyjazdu nad Staw z nieco większą ekipą.
Plan wcale nie był prosty. W okolicy są liczne miejsca noclegowe, ja jednak szukałem takiego, które posiada własny, wygodny dostęp do jeziora, oferuje przyzwoite miejsca do spania oraz inne, np. kawałek płaskiego terenu, by rozłożyć się ze sprzętem nurkowym. W tym miejscu napiszę o dużej niedogodności - o braku sprężarki w okolicy. Był jeden człowiek, który w Suwałkach prowadził szkołę nurkową, gdzie można było ładować butle, ale niestety zamknął działalność. Poradził mi, by jeździć do Jarka Bekiera nad Hańczę, trzydzieści kilometrów w jedną stronę, ale to przecież absurdalne rozwiązanie.
Ostatecznie zdecydowałem się na Pensjonat "Nad Wigrami". Chyba najpoważniejsza baza noclegowa nad jeziorem. Zespół kilku budynków, własne pole biwakowe, własny zjazd dla samochodów do jeziora, łódki i przyjemna polanka nad jeziorem. Kilka wariantów spania - najtańsze domki kilkuosobowe - standard „tylko dla twardzieli”, pokoje w średnim standardzie w budynku z jadłodajnią, bardzo przytulne i wygodne. Są jeszcze w osobnym, eleganckim budynku pokoje o wysokim standardzie (jak dla nas – zbyt „hotelarsko”). No i oczywiście kemping, dla amatorów spania w namiocie. Na miejscu zapewnione jest jedzenie - w cenie pokoju wliczone jest przyzwoite śniadanie. Obiad jest płatny osobno, ale nie polecam i proponuję rozejrzeć się w samej miejscowości Gawrych - Ruda.

Plan batymetryczny Jeziora Staw Płociczno

Sprężarkę przywieźliśmy sami, ustalając z gospodarzem, gdzie będziemy ładować butle, by nie przeszkadzać nikomu „burczeniem” spalinowego silnika. Jest to najlepsze wyjście dla grupy liczącej od pięciu do siedmiu nurków. Gdy grupa będzie większa lub trafi się ktoś z twinem, warto pomyśleć o dwóch sprężarkach lub o zabraniu większej ilości butli. Pobyt w pensjonacie pozostawia ogólnie dobre wrażenie. Jest tam przytulnie i cała okolica ma swój niebywały urok. Już zjazd wąwozem nad jezioro jest niezapomnianym doznaniem (uwaga posiadacze delikatniejszych nurkowozów, mówimy o drodze nie ubitej i o dość stromym podjeździe).

http://m.nurkowa.wm.pl/2016/02/orig/a061931-1114.jpg

Jezioro Staw Płociczno jest podłużnym zbiornikiem o powierzchni około 20 ha, który od wschodniej strony jest raczej płytki. Zachodni brzeg jeziora jest trudniej dostępny, ale za to ma strome stoki i jest tam dużo zwalonych drzew, co dla amatorów fotografii podwodnej jest interesującym miejscem. fot. Błażej Kabziński

W pensjonacie zalogowaliśmy się 5 września 2014 r. (piątek) siedmioosobową ekipą eksplorującą. Na nurkowania ruszyliśmy następnego dnia, tuż po śniadaniu. Rozpoczęliśmy od utworzenia obozu nurkowego nad brzegiem jeziora, rozłożyliśmy maty, ustawiliśmy sprężarkę i zaczęliśmy omawiać plany – kto, gdzie i w jakim celu. Od tej strony jeziora jeszcze nie nurkowałem, dlatego każda ekipa miała za zadanie zbadać każdy, możliwy kierunek z plaży.

http://m.nurkowa.wm.pl/2016/02/orig/a061933-1115.jpg

W Jeziorze Staw spotyka się często gąbkę słodkowodną - Nadecznika stawowego (Spongilla lacustris). Organizmy te odżywiają się, odfiltrowując z wody, najmniejszym planktonem oraz martwymi cząsteczkami organicznymi. Tam, gdzie jest ich wiele, spełniają rolę biofiltrów, wychwytując znaczne ilości zawiesin organicznych. Należą raczej do zwierząt prądolubnych i zasiedlają zwykle płycizny, gdzie ruch wody jest największy. fot. Kuba Cieślak

Płynąc w lewo możemy dotrzeć do rur pobierających wodę do stawów rybnych PZW ulokowanych za główną drogą, idącą pomiędzy jeziorami Staw i Wigry. W tym miejscu spodziewaliśmy się znaleźć najliczniejsze kolonie gąbki słodkowodnej. Jednak należy pamiętać, że w tej części jeziora ciężko jest znaleźć więcej, niż dwa metry głębokości, a zdarzają się i miejsca o metrowej głębokości. Całe zakole Stawu to jedna wielka płycizna i nasze butle praktycznie, co chwilę wystawały z wody. Poruszaliśmy się wspaniałymi łąkami obfitującymi w życie. Nie skłamię pisząc, że są tam doskonałe warunki do odkrywania uroków nurkowania w Polsce dla debiutujących nurków. W kilku miejscach można natknąć się na dziury wypełnione mgiełką siarkowodoru - też ciekawe zjawisko. W trakcie pierwszego nurkowania dotarliśmy na sam koniec jeziora, do rur, w poszukiwaniu gąbki. Wygląda jednak na to, że tego roku gąbka nie zdążyła zbytnio się rozwinąć lub już zaczęła zanikać. Odnaleźliśmy jedynie niewielkie kolonie porastające kratownice, ale i tak obrazki gąbki w słodkiej wodzie cieszyły oko. Wracając do naszego obozu posuwaliśmy się bliżej brzegu odkrywając różne zagłębienia i śledząc podwodne życie. I tu nastąpiło najbardziej niezwykłe dla mnie podwodne spotkanie. Nigdy nie wpadłbym na to, że będę mógł kiedyś oglądać tak wspaniałą rybę słodkowodną na własne oczy - amura. Nie śmiałem nawet marzyć, że dostąpię zaszczytu oglądania tak niezwykłego stworzenia w polskim jeziorze. Z początku nie wierzyłem własnym oczom, a Aga - moja partnerka podejrzewała nawet, że ma narkozę azotową na głębokości półtora metra. Masywna ryba o wyjątkowo imponującej sylwetce przepłynęła dostojnie przed naszymi maskami, by za chwilę szybko oddalić się. Zanim zniknęła nam z oczu zdołałem strzelić jej kilka zdjęć i nakręcić krótki film. Andrzej, nasz trzeci nurek w zespole, niestety nie miał tego szczęścia i mógł jedynie słuchać naszych okrzyków radości, „ochów" i „achów". Potem, podczas kolejnych nurkowań gorączkowo rozglądaliśmy się za „naszym” potworem mając niewielką nadzieję, że ponownie go spotkamy. Z pierwszej wycieczki wracaliśmy bardzo zadowoleni i całkowicie usatysfakcjonowani. Płynąc przed siebie, na drugi brzeg, znaleźliśmy kilka głębszych miejsc - do około dwunastu metrów. Widoczność bywa tam jednak różna. W kilku miejscach spadała nawet do około dwóch metrów - głównie w głębszych partiach. Po drugiej stronie brzegu, mniej więcej na wysokości lokalnej "miejskiej plaży" i stojących łódek warto pokręcić się wzdłuż samej linii brzegowej. Właśnie w tym miejscu zanurkowałem pierwszy raz w j. Staw i zachwyciłem się niespotykanie przeźroczystą wodą oraz niezwykłą fauną i florą. Piękne roślinki przeplatają się z powalonymi drzewami. Tutaj lubią stać naprawdę duże szczupaki. Warto popłynąć w prawo, gdzie brzeg staje się bardziej stromy. Wypłyniemy na nasłonecznione stoki i mamy możliwość podziwiania bogactwa podwodnego królestwa - spotykamy raki. Trafiliśmy nawet na jednego raka - weterana, pozbawionego jednej pary szczypiec. Wracając, ponownie zahaczamy o kilka głębszych miejsc, które są o tyle ciekawe, że ukształtowanie dna zaskakuje swoją malowniczością. Dno Stawu posiada bardzo ciekawą rzeźbę. Dosłownie na jego środku, w kilku miejscach, możemy natchnąć się na podwodne wzniesienia, pokryte rdestnicą i innymi roślinami, a potem znowu dno gwałtownie opada na kilkanaście metrów.
Jeżeli popłyniemy w prawo, przy samym brzegu będziemy mieli głównie płycizny i chyba najmniej ciekawą linię brzegową tego jeziora. Tą stronę będziemy musieli dokładniej zwiedzić podczas następnego pobytu nad Stawem.

http://m.nurkowa.wm.pl/2016/02/orig/a061887-1113.jpg

Tajemnica dużej przezroczystości wód jeziora polega na zasilaniu zbiornika dużą liczbą źródeł podwodnych. Mnogość źródeł powoduje, że jest ciągły dopływ czystej, podziemnej wody. Woda jest nieco chłodniejsza niż w innych zbiornikach, ale za to dobra przejrzystość i mała głębokość powodują, że wyrastają tu niesamowite kobierce roślinności podwodnej. fot. Błażej Kabziński

W sobotę udało się nam wykonać łącznie cztery nurkowania, w tym nurkowanie nocne - mój ulubiony typ nurkowania. Dużo sobie obiecywałem po nocnym w Stawie, lecz z wody wychodziłem lekko zawiedziony. Ostatnie, genialne, nocne nurkowanie zaliczyłem na Zakrzówku, gdzie za jednym razem obejrzałem wszystkie największe ryby tego zbiornika. W Stawie spotkaliśmy liczne szczupaki, raki, jednak nic wyjątkowego w odniesieniu do dziennych nurkowań. Podejrzewam jednak, że jezioro Staw może nas jeszcze zaskoczyć w trakcie nocnych wycieczek. Cieszyłem się, że bez względu na wszystko po każdym nurkowaniu, słyszałem od ekipy ogrom słów zachwytu. Każdy dziwił się, że w polskim jeziorze może być tak dobra widoczność, a płytkie nurkowania mogą być tak satysfakcjonujące.

http://m.nurkowa.wm.pl/2016/02/orig/staw-d-07-1119.jpg

Podwodne łąki ramienicowe dominują wśród roślinności Jeziora Staw. fot. Kuba Cieślak

W niedzielę udało się wykonać dwa nurkowania. W obydwu przypadkach staraliśmy się poznać lepiej głębsze miejsca jeziora i na obu wyprawach odwiedzaliśmy południowo - zachodnią linię brzegową. Jak dla mnie, jest to najbardziej "widokowa" strona jeziora, oferująca zróżnicowane doznania nurkowe. Amatorzy podwodnej fotografii i filmowania będą dosłownie rozpływać się od obfitości fotogenicznych skarbów jeziora Staw. Po drugim nurkowaniu spakowaliśmy się do aut i rozpoczęliśmy powrót do domów. Jednakże wszyscy wiedzieliśmy, że nad jezioro Staw trzeba będzie wrócić, bo przed nami do odkrycia tajemnice północno zachodniego krańca jeziora. Z map batymetrycznych wynika, że jest to dość płytka część jeziora, ale nikomu nie powinno to przeszkadzać. Podkreślę jedną ważną rzecz – nad Staw warto zabrać fajkę nurkową, wbrew modzie na pływanie bez chrapy. Jest to sprzęt bardzo przydatny, bo wiele odcinków podczas naszych nurkowań mogłem spokojnie pokonać na fajce oszczędzając powietrze na dłuższe wizyty w głębszych partiach jeziora.

autor: Kuba Cieślak



Artykuł, zdjęcia i film zostały udostępnione przez kolegów: Kubę Cieślaka i Błażeja Kabzińskiego, członków kadry warszawskiego Centru Nurkowego GoDiving.
Tagi: