Forum Ubezpieczenia Imprezy Pogoda

Czwartek, 24 września 2020. Imieniny Dory, Gerarda, Maryny

Wspomnienie o Grzegorzu „Bananie” Dominiku

2015-11-01 12:02:02 (ost. akt: 2015-11-01 17:46:06)

Już za życia Grzegorz „Banan” Dominik był legendą polskiego nurkowania. Jego wypadek wielu z nas przyjęło z niedowierzaniem. Zginął w trakcie „płytkiego” nurkowania na bałtyckim wraku.

Wspomnienie o Grzegorzu „Bananie” Dominiku
Miałem niewątpliwą przyjemność poznać osobiście „Banana” - bo tak w środowisku nurkowym zwracaliśmy się do Grześka - i spotykać się później wiele razy w różnych okolicznościach. Pod koniec 2004 roku zorganizowałem na Uniwersytecie Warmińsko - Mazurskim w Olsztynie spotkanie z polskim „Robertem Ballardem”, odkrywcą wraku po jednej z największych w historii katastrof morskich - motorowca m/s „Goya”. Uczestnicy spotkania obejrzeli podwodny film z eksploracji wraku z komentarzem autora. Po seansie odbyło się nieoficjalne spotkanie w siedzibie AKP „Skorpena” z ówczesnym guru nurkowania technicznego i wrakowego w Polsce, podczas którego każdy miał okazję porozmawiać o podwodnym świecie.

https://m.nurkowa.pl/2015/11/orig/banan-2-1030.jpg

W 2005 r. Grzegorz "Banan" Dominik ustanowił rekord Polski w nurkowaniu swobodnym na obiegu zamkniętym - 188 metrów i poprawił go w 2006 r w Morzu Czerwonym na 212 metrów.

Kariera „Banana” zaczęła się od obejrzenia odcinka „przygód Bolka i Lolka”, w którym bohaterowie kreskówki nurkowali z fajką i oglądali podwodny świat. Pierwszy kurs nurkowy zrobił w wieku 14 lat, ponieważ chciał jak najszybciej zacząć podwodną przygodę, jednakże traumatyczne przeżycie zniechęciło go do nurkowania na dobre 10 lat. Grzegorz zafascynowany był głębokim nurkowaniem. Szkolił się zagranicą zdobywając wiedzę z zakresu nurkowań mieszankowych. W 1995 roku otworzył wraz z partnerem nurkowym – Michałem Poradą, pierwsze polskie centrum nurkowe oferujące szkolenia i kursy nurkowania technicznego według standardów amerykańskich TDI (Technical Diving International). "BANAN" został pionierem głębokich nurkowań w naszym kraju. Razem z Michałem Poradą parokrotnie obniżali rekord polski w swobodnym nurkowaniu. W 2002 roku przy przekraczaniu bariery - głębokości 200 metrów - na Morzu Czerwonym wydarzyła się tragedia. Z trzyosobowej ekipy zaginęli dwaj nurkowie (Michał Porada i Adam Harbuz). Jedynie Grzegorz Dominik, nurkując samotnie, bezpośrednio przed zaginioną dwójką, zszedł na głębokość 206 metrów. Był ostatnią osobą, która widziała ich żywych - minęli go schodząc w dół na głębokości 120 metrów. To tragiczne wydarzenie bardzo nim wstrząsnęło. Postanowił zaprzestać bezsensowej walki z rekordami, a swoje umiejętności poświęcić penetracji i odkrywaniu nowych głębokowodnych wraków.
W swojej karierze płetwonurka wykonał setki trudnych, głębokich nurkowań. Odnajdywał zaginione wraki i testował nowe rozwiązania techniczne w nurkowaniu. Był jednym z najlepszych, w historii polskiego nurkowania, nurków technicznych i rebreatherowych. Wyszkolił wielu nurków technicznych. Dzięki jego osiągnięciom nurkowanie techniczne w Polsce zaczęło się rozwijać, zdobywając coraz więcej zwolenników. Przez wiele lat był w kraju niekwestionowanym lider w nurkowaniu. Jego pasją było odnajdywanie wraków. Na dnie Bałtyku odkrył ich kilkanaście, a wśród nich takie jak Goya, Bremenhaven, Mount Vernon czy U-boot II. Pośród jego wielu dokonań i odkryć warto przypomnieć chociaż kilka, tych największych.:
• odnalezienie wraku pełnego chińskiej porcelany (Egipt, 1995 r.)
• rekord Polski na obiegu otwartym (208 m, Egipt, 2002 r.)
• odkrycie wraków legendarnych statków „Goya” i „Bremenhaven” na Bałtyku (2002 r.)
• zorganizowanie jednej z pierwszych wypraw nurkowych na wrak „Steubena” na Bałtyku (2004 r.)
• przepłynięcie na rebreatherze najgłębszego, polskiego jeziora Hańcza w najszerszym miejscu (1 km, 2004 r.)
• 212 m na obiegu zamkniętym (Egipt, 2006 r.).
• odnalezienie wraku Yolanda w Egipcie i rekord świata w nurkowaniu na wraku (210 metrów na obiegu zamkniętym w 2006 r.)

https://m.nurkowa.pl/2015/11/orig/banan-5-1031.jpg

W 1997 r. "Banan" zaliczył swoje pierwsze 100 metrów. W 2002 r. w okolicy Hurghady w Morzu Czerwonym przekroczył granicę 200 metrów na obiegu otwartym, ustanawiając rekord Polski płetwonurków swobodnych - 208 metrów !

Grzegorz bardzo nie lubił pytania: „po co to robi ?” i chętnie przytaczał słowa Toma Mounta: „my mamy swój Everest, tylko odwrócony do góry nogami”. W pewnym sensie sam przepowiedział własną śmierć. W jednym z wywiadów stwierdził:

„Staram się o tym nie myśleć. Ale dokładnie pamiętam słowa Muhammeda Ali, który kiedyś stwierdził, że nie jest ważne to, że ma chorobę Parkinsona, ale to, jak przeżył te swoje 40 lat. Lepiej chyba umrzeć wcześniej, ale przeżyć coś wielkiego, niż żyć długo, ale byle jak”


W dniu 27 lipca 2006 r. podczas nurkowania na Bałtyku, 12 mil od brzegu, na wysokości Jarosławca zginął Grzegorz „Banan” Dominik. Jednostka na pokładzie której był Grzegorz Dominik i jego dwaj koledzy, wypłynęła ze Sławna. Na pełnym morzu, trzej nurkowie zeszli na głębokość 36 m na wrak kutra rybackiego, testując nowe urządzenia do nurkowania o obiegu zamkniętym. Po jakimś czasie wypłynęło tylko dwóch. Ze względu na silny wiatr (5 stopni w skali Beauforta) jednostki ratownicze nie wypłynęły z portu. Miejsce, gdzie utonął oznaczono bojami, jednak ciała nie znaleziono mimo późniejszych poszukiwań. Wielu z nas nie wierzyło na początku w tą informacją.

https://m.nurkowa.pl/2015/11/orig/ban-3-1029.jpg

Grzegorz "Banan" Dominik


Podobno człowiek żyje tak długo, jak żyje o nim pamięć. Znaliście Grzegorza „Banana” Dominika, napiszcie kilka słów o nim. Udostępnijcie dalej. W ten sposób historia o wielkim nurku i odkrywcy, który kochał nurkowanie, będzie trwała już do końca świata.

Portal Nurkowa Polska dziękuje za udostępnienie zdjęć koledze Aleksandrowi Ostaszowi, twórcy i wieloletniemu redaktorowi naczelnemu legendarnego miesięcznika "Nurkowanie".

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 19 lis 2019 00:31

    Brak ocen 0 0

    - Roman: Znałem, był moim instruktorem. Konkretny, wymagający, po nurkowaniu wyluzowany. Szkoda... Wielka strata...

    Odpowiedz

  2. 9 lip 2019 01:08

    Brak ocen 0 0

    - Majka: Grześ i Michał Porada uczyli mnie nurkować. Grzegorz mieszkał na warszawskim Natolunie blisko mnie. Egzamin zdawałam u Niego na krakowskiej Skałce. Potem ja wyprowadziłam się z Warszawy i o śmierci Michała dowiedziałam się z wiadomości. Gdy usłyszałam, że zginęło 2 nurków to myślałam, że to Michał i Grzegorz. Potem się wyjaśniło, że zginęleli Michał i Artur. Grzegorz, który schodził pierwszy samotnie wyszedł. Wtedy mieliśmy ostatni kontakt i jak grom informacja, że zginął na "banalnej" jak na Niego głębokości. Miałam szczęście, że choć spotkałam tak wspaniałych ludzi i nurków i tak wiele się od nich nauczyłam. ali moje umiejętności na wyższy stopień niż miałam

    Odpowiedz

  3. 6 wrz 2018 03:22

    Brak ocen 0 0

    - Frenki: W jego szkole zacząłem swoją przygodę z nurkowaniem. Byliśmy dwa razy w Egipcie. Bylem w 2006 kiedy zszedł na 212 metrów. Oprócz niesamowitych umiejętności, był po prostu zajebistym gościem.

    Odpowiedz

  4. 4 gru 2017 14:52

    Brak ocen 0 0

    - Krzynio: Znałem prywatnie i habbistycznie. Człowiek dynamit, choć tam gdzie wchodziło ryzyko to 100% powagi i żadnej taryfy ulgowej.

    Odpowiedz

  5. 23 wrz 2016 12:34

    Brak ocen 0 0

    - Ewa G: Miałam przyjemność poznać p. Grzegorza i Jego rodzinę. Opiekowałam się Jego córkami najpierw Dominiką potem Julką. Bardzo miły i kulturalny człowiek. Z pasją opowiadał o morzu czerwonym.

    Odpowiedz

  6. 5 sie 2016 13:55

    Brak ocen 0 0

    - Robert: O wielkisci czlowieka nie swiadczy czego dokonal ale jak dlugo sie o nim mowi po jego smierci. To juz 10 lat !!! A jednak o Grzechu nadal sie mowi :)

    Odpowiedz

  7. 4 sie 2016 17:19

    Brak ocen 0 0

    - Przesmyk: Znałem, kochałem jak brata, jak przyjaciela :) Spędzaliśmy wiele czasu jako "szczeniaki" na motocyklach i potem w doroślejszym życiu jako nurkowie. To on zainspirował mnie do wielu wyzwań, które staram się realizować do dziś. Trzymaj się Pamiętam naszą ostatnią rozmowę, jak opowiadał mi o pływaniu razem z koniami trzymając je za grzywę. Grzesiek mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy, tutsj wszystko dobrze.

    Odpowiedz

  8. 3 lis 2015 09:38

    Brak ocen 0 0

    - Perek: A ja znałem Banana jako motocyklistę, z którym spotykaliśmy się na licznych wypadach i zlotach. bardzo sympatyczny i pogodny człowiek. To było w latach 90-tych. Potem nasze drogi się rozeszły a o jego śmierci dowiedziałem się od wspólnych znajomych motocyklistów całkiem niedawno. Wielka szkoda.

    Odpowiedz

  9. 2 lis 2015 23:11

    Brak ocen 0 0

    - blondas: Też miałem okazję znać Banana .Czasami opwiadam o Nim znajomym. Pamięć napewno będzie w nas. Pozdrawiam Wszystkich

    Odpowiedz