Forum Ubezpieczenia Imprezy Pogoda

Niedziela, 3 marca 2024. Imieniny Kingi, Maryna, Tycjana

PRO szuka „skarbów” na wraku Wilhelm Gustloff

2024-02-07 12:02:00 (ost. akt: 2024-02-23 12:01:40)

Wrak "Wilhelm Gustloff" to prawdopodobnie miejsce największej katastrofy morskiej w dziejach ludzkości. W 1994 roku, Polska uznała wrak za mogiłę wojenną, w związku z czym nurkowanie na tej pozycji jest obecnie zakazane dla płetwonurków wrakowych wypływających z polskich portów. Autor postanowił dokładnie, w kilku artykułach, przedstawić historię wraku m/s Wilhelm Gustloff. Poniższy artykuł przedstawia historię poufnych wypraw PRO na wrak - zleconych przez rząd Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w drugie połowie lat siedemdziesiątych XX wieku.

PRO szuka „skarbów” na wraku Wilhelm Gustloff
W czas "zimnej wojny", w latach 1947–1991, wrak Wilhelm Gustloff był penetrowany głownie przez nurków z flot wojennych. Wyjątek w tamtym czasie stanowili tylko nurkowie przedsiębiorstwa Poskiego Ratownictwa Okrętowego (PRO). Nurkowie Marynarki Wojennej PRL i Bałtyckiej Floty ZSRR byli częstymi, anonimowymi „gośćmi” na wraku niemieckiego transportowca. Byli na swoim terenie i nikogo nie musieli prosić o jakikolwiek zgody. Nurkowie z innych flot też penetrowali wrak. Robili to jednak skrycie, często przy pomocy okrętów podwodnych. O ich wizytach świadczą ślady na wraku po ich pracach. Różne techniki cięć podwodnych i inne ślady prac, były dla profesjonalistów, jak wizytówki. Pomagały się domyśleć o narodowości pracujących nurków na wraku. Dowodem na międzynarodowe wizyty są zapisy w dokumentach Polskiego Ratownictwa Okrętowego (PRO) oraz doniesienia miejscowych rybaków o tajemniczych jednostkach cumujących na pozycji wraku. Choćby prace nurków PRO oraz wyprawy Urzędu Morskiego i płetwonurków Rekina w 1973 roku były otwarcie obserwowane przez obce jednostki nawodne, nieoznakowane okręty podwodne oraz samoloty i helikoptery NATO.


Każdy, kto nurkował na wraku Wilhelm Gustloff, ma wyobrażenie o wielkości byłego wycieczkowca KDF-u. Jej ogrom i katastrofalny obecny stan konstrukcji jest bardzo ciężki do jakiejkolwiek penetracji bez dewastacji struktury wraku. Tylko samych kabin pasażerskich i załogi było na statku 616 . Wnętrze wycieczkowca to istny labirynt korytarzy i pomieszczeń. O wielkości wycieczkowca i jego złożonej konstrukcji daję każdemu obraz najlepszego z opracowanych modeli 3D statku m/s Wilhelm Gustloff. Stworzony model jest autorstwa Polaka – Stefana Dramińskiego, a powstał na zamówienie firmy modelarskiej "Szkutnik". Oto mała próbka jakości modelu 3D. Dzięki uprzejmości pana Krzysztofa Podgórniaka-szkutnik-model@wp.pl

Polskie Ratownictwo Okrętowe miało w 1973 roku własny pomysł na zagospodarowanie wraku. Już w październiku 1973 roku, w miesiąc po trzecie wyprawie nurkowej tego lata (Wrak "Wilhelm Gustloff" - część 4 „Rekiny powracają”), w PRO powstała koncepcja podniesie we fragmentach zniszczonego wraku niemieckiego wycieczkowca. Owocem tych działań był - Projekt wstępny wydobycia m/s „Wilhelm Gustloff” z dnia 30 października 1973 roku. Dokument zawierał 14 stron i 11 rysunków w skali 1:200. Prace były planowane na lat 1974-1977 z użyciem czterech jednostek. Zakładał wydobycie cylindrycznym pontonami wypornościowymi 250 i 500 ton - części dziobowej, rufowej i w trzech częściach śródokręcia. Przetransportowanie na płytkie, osłonięte wody Zatoki Gdańskiej, głębokości rzędu około 12 – 14 metrów. Gdzie zamierzano ciąć metalową konstrukcję metodą pirotechniczną na 50-60 tonowe fragmenty i wydobycie je pływającym dźwigiem. Rozważano też możliwość wprowadzenie każdej z części na pontonach do suchego doku i tam je pociąć. Przy okazji wydobyć zawartość wraku.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/np-wg-07-014-2817.jpg

Skan części dokumentacji Projekt wstępny wydobycia m/s „Wilhelm Gustloff” z dnia 30 października 1973 roku był przez dziesiątki lat znany tylko wąskiemu gronu pracowników PRO. fot. archiwum Paweł Laskowski


Szacowany koszt czteroletniej operacji był ogromny i opiewał na około 30 milionów ówczesnych złotych. Prognozowany uzysk ze złomu stalowego i metali kolorowych pozyskanych z wraku szacowana tylko na 4-6 milionów ówczesnych złotych. Co jest kuriozalne, autorzy wstępnego projektu wydobycia wraku zakładali wydobycie około 140 kilogramów złota z wnętrza wraku, które wyceniano przy kursie 120 dolarów amerykańskich za uncję złotego kruszcu w 1973 roku na kwotę 29 700 000 ówczesnych złotych!!! Do realizacji planów wydobycia wraku niemieckiego wycieczkowca na szczęście nigdy nie doszło. Dokument PRO zawierał przypuszczenie, że jakoby wrak przewoził zrabowane - "zabytki muzealne z okupowanych Krajów Nadbałtyckich, skarbiec niemieckiego „Ost Banku” oraz kosztowności z obozu koncentracyjnego w Stutthofie". Jest to pierwsza informacja na piśmie o ”nazistowskim bałtyckim złocie” związanym z wrakiem Gustloffa. Dopiero w 2016 wybuchła w prasie światowej sensacyjna informacja. Była to teoria brytyjskiego nurka Phila Sayersa, który twierdził, że cenny kruszec znajdują się nadal we wraku niemieckiego statku Wilhelm Gustloff, o szacowanej wówczas wartości około 100 milionów funtów. Anglik upierał się, że drogą morską hitlerowcy usiłowali w 1945 roku wywieźć złoto. Zakładał, że mogło go być aż około 3 ton. Do osoby Phila Sayersa i jego tajemniczych nurkowań w 1988 roku oraz książki „Search for Baltic Gold” - jeszcze wrócimy na łamach portalu Nurkowa Polska w następnych odcinkach.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/57-10a-horz-2814.jpg

Fragment opracowania przedstawiającego metody wydobycia jednej z trzech części śródokręcia Wilhelma Gustloffa. PRO posiadła ogromne doświadczenie w wydobywaniu z dna Bałtyku dużych wraków przy pomocy pontonów. Wspomnę tylko o sztandarowych akcjach PRO. Podniesienie 170 metrowego wraku M/V “Seeburg” z głębokości 32 metrów. Czy usunięciu kolosa Gneisenau z portu w Gdyni, niemieckiego pancernika z okresu II wojny światowej opisanego w książce Kariny Kowalskiej - Nurkowie z wraku "Gneisenau”. fot. archiwum Paweł Laskowski

Na początku 1977 roku zwartością wraku Wilhelm Gustloff zainteresowały się władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej ( PRL). Do ówczesnego dyrektora PRO - Wojciech Babińskiego, zadzwonił telefon, od nieznanego rozmówcy z gabinety Ministra Handlu Zagranicznego i Gospodarki Morskiej PRL (MHZiGM). Tematem rozmowy był wrak niemieckiego wycieczkowca spoczywającego na wysokości Łeby. Dyrektor PRO został zobowiązany, aby wszystkie informacje dotyczące Gustloffa i relacje z dotychczasowych prac PRO, zostały wysłane z PRO w formie dokumentu do ministerstwa w Warszawie. Takie pismo przygotowano w dniu 12.02.1977 roku. Pokłosiem tej rozmowy' po ponad rocznej przerwie, była prośba z Urzędu Morskiego w Gdyni o pilne użyczenie wszelkich materiałów dotyczących wraku Wilhelm Gustloff. W dniu 26.04.1978 roku pracownik Urzędu Morskiego pokwitował wypożyczenie, części tylko z będących wówczas w posiadaniu dokumentów z archiwum PRO – był to tylko "Projekt wstępny wydobycia m/s „Wilhelm Gustloff”" i rysunków do tego planu z 1973 roku oraz pismo z 12 lutego 1977 roku.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/np-wg-07-009-2811.jpg

Z trzystronicowego pisma, można przypuszczać, że dyrektor PRO nie znał do końca przyczyny rozmowy z ministerstwem. Między innymi skarżył się na niezapłacony ubiegłoroczny rachunek przez Radiokomitet za przedłużoną akcję telewizji TVP "Bursztynowa Komnata" w 1976 roku. Dyrektor PRO Wojciech Babiński w sprawozdaniu oświadczył, że w pracach na wraku m/s „Wilhelm Gustloff” nie powinni brać udział żadni płetwonurkowie amatorzy, jak i żadne kluby sportowe płetwonurków. fot. archiwum Paweł Laskowski

W 1978 roku na co najmniej szczeblu Ministra Handlu Zagranicznego i Gospodarki Morskiej PRL (MHZiGM) doszło do decyzji dokładnego zbadania wnętrza wraku Wilhelm Gustloff. Nie znane są obecnie kulisy tego zarządzenia. Akcję planowana na kilka sezonów, ze względu no rozmiary i ogromną ilość pomieszczeń rozmieszczonych na dziewięciu pokładach wraku. To co było niezwykłe, a wręcz sensacyjne, to fakt, że w pierwszym sezonie badania wraku było wyrażenie zgody przez polskie władze na udział we wspólnym przedsięwzięci nurków z Niemieckiej Republiki Federalnej (NRF - oficjalna nazwanymi też "Niemcami Zachodnimi"). Obywateli z wrogiego militarnego paktu NATO. Dwóch nurków niemieckich miało wskazać miejsca na wraku, w których miały się znajdować cenne przedmioty. Do zadań nurków klasycznych PRO należało wycięcie palnikami tlenowymi przejść w konstrukcji wraku do wskazanych pomieszczeń oraz wydobycie z stamtąd wartościowych rzeczy. Z dokumentów wynika, że oficjalnie w kontaktach Polsko-Niemieckich uczestniczyła polska ambasada w Niemczech. Musiały być też w akcję poszukiwawczą we wnętrzu wraku zaangażowane - wywiad i służb bezpieczeństwa PRL.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/np-wg-07-004-2809.jpg

Skan listu i oryginalnego tłumaczenie listu. Dokument zawierał podsumowanie na piśmie ustalenia między Polską i Zachodnio Niemiecką stroną. Autorem listu datowanego na dzień 08.08.1987 - rok był nurek Erich Kaufhold, właściciel firmy nurkowej "Tauchbetrib Bremerhaven". Osoba niemieckiego nurka Erich Kaufhold jest powiązana w przyszłości z trzema angielsko-niemieckim "cichymi" wprawami eksploracyjnymi na warka Gustloffa w 1988 roku. fot. archiwum Paweł Laskowski

W miesiącu lipcu w poufnej korespondencji miedzy Urzędem Morskim w Gdyni, któremu Ministerstwo Handlu Zagranicznego i Gospodarki Morskiej PRL zleciło organizację zadanie, a PRO wykonawcą prac podwodnych, ustalano koncepcję sposobu i technologii prac podwodnych. Niezbędne zabezpieczenia sprzętowe oraz składy flotylli PRO. Wstępny kosztorys prac opiewał na 1,5 miliona złotych, za 10 dniową akcję nurków na morzu. W dniu 11 sierpnia 1978 roku, UM w Gdyni wysłał oficjalne zlecenia na - „wykonanie prac badawczych na zatopionym wraku m/s Gustloff znajdującego się na znanej pozycji”. Prace opiewały na 10 dni roboczych. Wnioskowano, aby wyprawa była skończona do dnia 23.08.1978 roku. Nieznane są przyczyny nastąpiło przesunięcie prac na miesiąc wrzesień 1978. Powodem mogło być zastąpienie jednostki s/s „Światowid”, nie wyposażanej w komorę dekompresyjną, na bardziej przystosowany do głębokich prac podwodnych holownik m/s „Koral”. Wyprawę planowano zapatrzyć w sprzęt i ekipy do obsługi fotografii podwodnej oraz podwodnej telewizji.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/np-wg-07-0010-2812.jpg

Skan z archiwalnych sprawozdań na podstawie dzienników okrętowych dwóch jednostek PRO biorących udział w „pracach badawczych” z „Gośćmi z RFN” we wrześniu 1978. fot. archiwum Pawła Laskowski

Cała wyprawa nurków PRO i nurków z RFN okazała się całkowitym niepowodzeniem. Przyczyną był zła pogoda uniemożliwiająca prace podwodne nurków klasycznych na otwartym Bałtyku. W sobotę 09.09.1978 roku nad pozycją wraku pojawiły się holownik „Koral” i statek ratowniczy „R-1”. Po odnalezieniu wraku dokonano pławkami oznaczenia dokładnej pozycji wraku. Nocny postój na kotwicy zaczęła utrudniać sztormowy stan morza. Następnego dniu (niedziela), w związku z niekorzystną prognozą pogody, oba statki zostały skierowane przez dyrektora PRO do portów. Statek ratowniczy m/s „R-1” udał się do Władysławowa, a „Koral” do nabrzeża PRO w porcie gdyńskim. W poniedziałek 11.09.1978 na pokład zamustrowano o 10:45 dwóch nurków – obywateli NRF wraz ze sprzętem nurkowym. Utrzymująca się sztormowa pogada uniemożliwiała prace podwodne na Bałtyku. Stan pogotowia jednostek i nurków trwał w portach do soboty 16.09.1978 roku. O godzinie 12:00 w związku barakiem nadziei na poprawę pogody przerwano akcję.
Pan Stefan Mamaj, nurek głębokowodny PRO, uczestnik tamtej wyprawy PRO w 1978 roku na Gustloffa, potwierdza fatalną pogodę podczas trwania akcji. Wspomina o dużym zapasie butli z tlenem zgromadzonych na „Koralu” oraz o specjalistycznym sprzęcie do cięcia metalu pod wodą. Byli doskonale przygotowani do cięć podwodnych stalowej konstrukcji wraku. O celu nurkowań, nasi nurkowie dowiedzieli się przed samym rejsem. Nurkowie RFN mieli plany z zaznaczonymi pomieszczeniami, które mieli wskazać, a nurkowie PRO mieli utorować drogę do nich. Pan Stefan pamięta doskonale nurków z RFN. Właściciel firmy nurkowej z "Tauchbetrib Bremerhaven"- pan Erich Kaufhold był otwartą, bezpośrednią osobą i czuć było, że jest z branży prac nurkowych. Partner pana Kaufhold – Gerhard Binanzer miał oddzielną kajutę, był bardzo powściągliwy w kontaktach z załogą "Korala". Używał początkowo tylko języka niemieckiego. W trakcie treningów podczas postoju w porcie, Polscy i Niemieccy nurkowie trenowali w komorze dekompresyjnej na „Koralu”. Podczas szybkiego sprężania "na 6 atmosfer", niemiecki nurek nagle, czystą polszczyzną, poprosił o zmniejszenie tempa sprężania z powody słabego „przedmuchiwania uszu”. Według pana Mamaja, znajomość wyśmienita języka polskiego wynikała z pochodzenia z Wolnego Miasta Gdańsk, a sam pan Gerhard miał być funkcjonariuszem niemieckiej Abwehry. Według wiedzy pana Mamaja - jednym z powodów przerwania akcji 16.09.1978 roku, były przypuszczalnie kończące się wizy pobytowe obywateli NRF w Polsce. Do końca 1978 roku, Urząd Morski w Gdyni, wielokrotnie podważał kwotę rachunku za poszukiwania wystawioną przez PRO. Toczył długą batalię o zmniejszenie opłaty za nie wykonane poszukiwania.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/wg-ppppp-2827.jpg

Góry plan generalny został zamieszczony w "Magazynie Stowarzyszenia Inżynierów Niemieckich" w 1938 roku. Nim posługiwali się nurkowie i płetwonurkowie w trakcie wypraw na wrak Gustloffa w latach siedemdziesiątych XX wieku. Dolny plan to fragment stoczniowego rysunku technicznego rufowej części pokładu E (piąty pokład wycieczkowca pod pokładem głównym). Tam znajdowały się zamknięte, bez bulajów, pomieszczenia magazynowe (kolor żółty). Do specjalnego pomieszczenia, przeznaczonego na bagaż podróżnych (Gepäckraum), o powierzchni 480 m², prowadził tam szyb o wymiarach 2x3 metry (kolor pomarańczowy). Ładownia był obsługiwana przez dwa elektryczne dźwigi na niższym pokładzie promenady. fot. archiwum Paweł Laskowski

Mimo totalnego niepowodzenia w 1978 roku, Ministerstwo Handlu Zagranicznego i Gospodarki Morskiej PRL postanowiło kontynuować eksplorację wraku niemieckiego wycieczkowca. Tym razem wybrano wariant samodzielny. Tylko z udziałem klasycznych nurków PRO. Aby uniknąć nieporozumień finansowych miedzy oficjalnym organizatorem „badań” – UM w Gdyni, a wykonawcą – PRO, przygotowania zaczęto już w maju 1979 roku. Pisemną umowę zawarto w dniu 19.07.1979 roku na „ prace badawcze/penetracja/ na zatopionym wraku m/s Gustloff znajdujący się na znanej pozycji”. Maksymany koszt nie mógł przekroczyć kwoty 2,4 miliona złotych, w ciągu 14 dób pracy na morzu. Cena postoju to 100 000 złotych za dobę. Prace nurków miały być prowadzone do stanu morza 3 stopni Beauforta. Na pokładzie holownika m/s „Koral” na stałe w czasie prac miał rezydować pełnomocnik Urzędu Morskiego w Gdyni.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/np-wg-07-006-2810.jpg

Jeden z punktów umowy mówił o dostarczenie dokładnego sprawozdania z wykonanych prac, opatrzonego dodatkowo rysunkami. Sporządzone szkice zawierały dokładny stan wraku w sierpniu 1979 roku. Zostały podpisane przez starszego inspektora ratownictwa PRO - Janusza Kuśmidrowicza. Zwiad nurkowy wykonany przez zawodowców miał być podstawą do planowania przyszłych eksploracji wraku, prowadzonych przez władze PRL, w następnych latach. fot. archiwum Paweł Laskowski

Wyprawa odbyła się w dniach 23.08 – 08.09. 1979 roku. Dopiero 26 sierpnia pogoda pozwoliła na wypłynięcie z portu w Gdyni. Dwukrotnie stan morze przerwał podwodne prace. Wśród specjalnie wybranej 8 osobowej ekipy do prac podwodnych spośród załogi m/s „Koral” znajdował się marynarz, starszy nurek Stefan Mamaj. Zadanie szczegółowe dla nurków polegało na ustaleniu dokładnego położenia wraku, ustalenia rozmiaru uszkodzeń oraz zbadania możliwości spenetrowania wraku. W trakcie tych nurkowań, starszy nurek Stefan Mamaj, zdemontował i wydobył gong rufowy, o czym piszemy we wcześniejszym odcinku - Losy rufowego dzwonu z wraku m/s „Wilhelm Gustloff”. Nurkowie PRO bezsprzecznie stwierdzili wiele miejsc na wraku, w których prowadzono, używając różnych metod prac podwodnych - mających na celu wdarcie się do wnętrza niemieckiego wraku. Dokonano też wejść do kilku pomieszczeń na górnych pokładach wraku.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/np-wg-07-002-2807.jpg

Podstawą wszelkich prac podwodnych jest dokładny zwiad nurkowy. W 1979 roku zawodowi nurkowie PRO przez kilka dni badali stan wraku. Owocem tych prac było kilka szkiców załączonych do sprawozdania. fot archiwum Paweł Laskowski

W latach 1948-1951, przez cztery sezony na wraku Wilhelm Gustloff pracowali nurkowie wojskowi z firmy wydobywczej EPROM. Działania Rosjan były objęta ścisłą tajemnicą wojskową. Szkic uszkodzeń wraku ze sprawozdania nurków PRO, daje obraz rozległości wcześniejszych prac pirotechnicznych. Ślady po podwodnych wybuchach dają wiedzę o miejscach poszukiwań radzieckich nurków. Dobrze wiedzieli, gdzie może być coś wartościowego. Nurkowie EPROM-u próbowali się dostać do pomieszczeń magazynowych, przechowalni (Vorräte) oraz do rufowego pomieszczenia bagażowego (Gepäckraum). Leżących głęboko w wnętrzu wycieczkowca KDF-u, na granicy linii wodnej. Wysadzona wyrwa o wymiarach 6 na 8 metrów na rufie prowadziła wprost do pomieszczenia bagażowego (Gepäckraum), w który można było składować duże gabarytowo przedmioty. Ta ładownia miał duży luk bagażowy o wymiarach 2 na 3 metry. Pomieszczenie to sąsiadowało przez gródź wodoszczelną z kolejną, jeszcze większej przechowalnią, do której biegły tylko schody z pokładu D. Szczelina o szerokości 5 metrów oddzielająca część rufową od śródokręcia został wybita materiałami wybuchowymi. Było to kolejne miejsce, które pozwalało wtargnąć nurkom klasycznym też na pokład E, do największego powierzchniowo, zamkniętego pomieszczenia służącego do magazynowania na statku. Na pokład E próbowano się jeszcze dostać, w odległości około 90 metrów, mierząc od rufy. Poprzez wysadzenie otwór w podwójnym dnie byłego wycieczkowca. Jednym z wielu dowodów na systematyczną grabież wraku jest choćby brak grubych szyb z 300 dużych okien z hartowanego, pancernego szkła z dolnej promenady. Na co zwrócili uwagę Niemcy w 1992 roku badając wrak Gustloffa.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/wilhelmg-p11-2839.jpg

Dolny pokład spacerowy o długości po 166 metrów na każdej burcie. W sumie cała promenada mierzyła 335 metrów. Był oszklona 301 oknami z rozsuwanymi pancernymi szybami, które były odporne na wpływy atmosferyczne. Heinz Schön w książce "Tragedia Gustolffa" podaje, że tylko w tej "szklanej pułapce" utonęło około 1000 uwięzionych ludzi. Na wraku obecnie niema śladu po tych pancernych szybach czy ofiarach. Brak też jest jakichkolwiek odłamków szklanych. Bezsprzecznie musiały zostać wydobyte przez nurków z wraku. fot. archiwum Paweł Laskowski

Relacje ustne nurka PRO - Stefana Mamaja w pełni się pokrywają z raportem napisanym przez starszego inspektora ratownictwa PRO - Janusza Kuśmidrowicza. Pan Stefan zwracał uwagę na niewielką ilości szczątek ludzkich uczestników ostatniego rejsu transportowca wojskowego w styczniu 1945 roku. Nurkom towarzyszyło wrażenie niebywałej "sterylności" na wraku o takiej ilości ofiar. W bezpośredniej bliskości konstrukcji wraku, był zauważalny kompletny brak bagaży i rzeczy osobistych uciekinierów. Choć w wielu przypadkach nurkowie przez zamknięte bulaje widzieli jeszcze nie ograbione kabiny, pełne mienia uczestników feralnego rejsu. Starszy nurek Mamaj wspomina o idealnym porządku w magazynku bosmana na dziobie wraku. Wszystkie przedmioty malarskie, puszki i sklarowane liny leżały pedantycznie poukładane na pułkach, jak by ktoś niedawno je poustawiał. Brak bałaganu dziwnie przeczył faktowi, że tonący transportowiec uderzył mocno w piaszczyste dno Bałtyku. Na pokładzie „Korala” w czasie akcji przebywało dwóch funkcjonariuszy polskich służb bezpieczeństwa. Nurkowie zostali uprzedzeni, że w razie wyniesieni samowolnie jakichkolwiek przedmiotów z wraku będą groziły surowe kary i dodatkowo represje ich rodzinom. Każdorazowa, po wyjściu z wody i rozbieraniu się nurków PRO ze sprzętu obecny był zawsze jeden z funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa PRL.

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/np-wg-07-12-2837.jpg

W 1979 roku nurkowie PRO zbadali tylko kilka pomieszczeń z górnych pokładów Gustloffa (czerwone krzyżyki). Zbadano duży oszklony taras (Laube) zwanym też czasami "ogrodem zimowym" i trzy pierwsze kabiny na prawej burcie od strony dziobu z górnego pokładu spacerowego. Według raportu, nurkowie nie znaleźli tam "insertujących ładunków". Pomieszczenia były zdewastowane, zawalone "drewnianym złomem" oraz warstwą mułu - utrudniającą eksplorację. Stwierdzono, że "teren" ten był już wcześniej penetrowany prze innych nurków. W zaobleniach nadbudówek znajdowały się wypalone otwory. fot. archiwum Paweł Laskowski

Sprawozdanie donosi również o inwigilacji przez obce państwa w trakcie polskiej akcji eksploracji Gustloffa. Dwukrotnie zjawił się okręt wojenny floty NRF – okręt pomocniczy „Westenseee” oraz w okolicy „Korala” wynurzył się niespodziewanie obcy okręt podwodny bez znaków taktycznych. W trakcie prac trzykrotnie przelatywały nisko wojskowe samoloty RFN. Przyczyną tych wizyt tłumaczono wielkim zainteresowaniem RFN wrakiem niemieckiego transportowca wojskowego Wilhelm Gustloff.
We wnioskach z przeprowadzonej akcji zapisano uwagi, które nasunęły się w trakcie prac w 1979 roku, aby skorygować je w następy sezonie poszukiwń:
- zmiana terminu wyprawy na maj/czerwiec ze względu na pogodę
- zwiększenie ekipy nurków klasycznych do 12 osób łącznie z kierownikiem prac i lekarzem
- wyposażenie dodatkowo nurków w lekki sprzęt nurkowy (swobodny)
- zastosowanie czterech beczek cumowniczych
- użycie telewizji podwodnej i apartów fotograficznych do przyspieszenia decyzji i dokumentacji prac
- dołączenie do ekipy nurka minera do prac w okolicach zbiorników paliwa (kwestie bezpieczeństwa)

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/np-wg-07-003-2808.jpg

Jedno z kilku pism, które rozpoczęło przygotowania do penetracji wraku Gustloffa przez zawodowych nurków PRO w 1980 roku. Ostatnie przesłany dokument nosił datę 28.07.1980 roku. Gdański Klub „Rekin” wyrażał pisemną gotowość do udziału w akcji Urzędowi Morskiemu w Gdyni. Jednak nic nie wskazywało na chęć skorzystania z pomocy płetwonurków amatorów z „Rekina”. Zresztą niebawem wichry historii całkowicie zniweczyły wieloletnie palny władz PRL-u dokładnego przeszukiwania wraku. fot. archiwum Paweł Laskowski

Ogromna fala sierpniowych strajków z 1980 roku, wybuchła na Wybrzeżu 14 sierpnia. Podpisanie porozumienia w Gdańsku 31 sierpnia 1980 roku wraz z powstaniem NSZZ „Solidarności” zapoczątkowało upadek systemu komunistycznego w Polsce Ludowej. Te „historyczne trzęsienie ziemi” w Polsce zmusiło nagle do porzucenia planowanych wypraw Urzędu Morskiego w Gdyni na wrak Wilhelma Gustloffa w sierpniu 1980. To był raptowny, nieodwołalny koniec badań wraku przez Urząd Morski przez zawodowych nurków na kolejne dziesiątki lat. Oficjalnie dopiero w 2006 roku zostały zlecone płetwonurkom amatorom, sprawdzenie stanu wraku niemieckiego wycieczkowca.

W następnym odcinku historii wraku m/s Wilhelm Gustloff - Wrak "Wilhelm Gustloff" - część 8 „Czasy bez nadzoru 1980-1994 ” przedstawimy okres w historii wraku, gdy polskie władzy nie prowadziły dozoru nad szczątkami największego z „bałtyckiego Titanca” leżącego na dnie Ławicy Słupskiej.


Do tej pory ukazała się artykuły z cyklu - Wrak "Wilhelm Gustloff"



https://m.nurkowa.pl/2020/04/orig/w-wg-00-1678-2058.jpg Wrak "Wilhelm Gustloff" - część 1

https://m.nurkowa.pl/2020/05/orig/np-wg-02-000a-2097.jpg Wrak "Wilhelm Gustloff" - część 2 „Rekiny atakują”

https://m.nurkowa.pl/2020/05/orig/np-wg-03-000m-2098.jpg Wrak "Wilhelm Gustloff" - część 3 „Rekiny nurkują”

https://m.nurkowa.pl/2020/07/orig/np-rpo-000-2099-2117.jpg Wrak "Wilhelm Gustloff" - część 4 „Rekiny powracają”

https://m.nurkowa.pl/2022/03/orig/np-wg5-000a-2218bbb-2304.jpg Wrak "Wilhelm Gustloff" - część 5 Losy rufowego dzwonu z wraku m/s „Wilhelm Gustloff"

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/np-wg-76-000-2290-2822.jpg Wyprawa batynautyczna na wrak Wilhelm Gustloff w 1976 roku

https://m.nurkowa.pl/2024/02/orig/2008-07-52-08-2813-2823.jpg PRO szuka „skarbów” na wraku Wilhelm Gustloff


Portal Nurkowa Polska, jeszcze raz zwraca się do drogich czytelników i prosi o wszelkie uwagi, nieznane fakty, zdjęcia i relacje dotyczące wraku i nurkowań na M/s "Wilhelm Gustloff" !!!


autor: Paweł Laskowski